Zakładam sklep internetowy. Dywersyfikacji działań etap 1.

Zakładam sklep internetowy. Dywersyfikacji działań etap 1.

wpis w: Bez kategorii | 1

Po wstępnym rozeznaniu się w temacie, jako kompletny laik: jestem przerażona.

 Ale po kolei. Zdecydowaliśmy rozdzielić nasze działania wylepiankowe na dwa sektory. Pierwszy pod nazwą wylepianki.pl nadal będzie związany z działalnością lokalną: zajęcia ceramiczne, warsztaty, lekcje, urodziny w glinie, itd. Drugi to nasza twórczość. Dla tego obszaru pojawiły się nowe, ciekawe ścieżki, plany. Stwierdziłam, że równolegle z wdrażaniem w życie naszych pomysłów, rozejrzymy się za możliwością założenia własnego sklepu internetowego.

DaWanda nie daje bowiem absolutnie żadnych wyników sprzedażowych bez oddolnego jej promowania, a jeśli mam się angażować w sprzedaż swoich produktów tak totalnie, to lepiej przy okazji promować swój sklep. Wypracowane w ten sposób benefity (ewentualne) przełożą się na zysk dla naszej firmy, a nie dla molocha, który wbrew mitom założycielskim zamiast promować polskie rękodzieło, promuje sprzedawców produkcji masowych z Chin lub te firmy, które jako długo obecne na rynku wypracowały już swoją pozycję. Jest zatem korpotworem, z którym się nie identyfikuję i który mnie, jako osobie początkującej, nie da nic, czego nie dałoby Allegro. I podobnie, jak Allegro oferuje jedynie dobrą pozycję moich produktów we frazach wyszukiwanych w Google. To za mało. Stąd plan: założyć sklep, otworzyć jeszcze przed Bożym Narodzeniem. 

Niby proste: hosting, domena, wybór silnika, potem oferta – gotowe.

Na szczęście, swoim zwyczajem, przed podjęciem jakichkolwiek działań postanowiłam gruntownie zgłębić temat. Na szczęście! Bo przyswoiłam sobie ogromną wiedzę, która pozwoli mi uniknąć pewnych błędów, które na pewno bym popełniła i które przysporzyć by mogły sporo kłopotów już na samym początku.

Od kilku dni zaczytuję się we wszelkich poradach internetowych na temat zakładania sklepu, jego optymalizacji, marketingu, zdobywania pozycji na rynku. Oprócz tego, że włosy mi stają dęba, mózg puchnie od nowej wiedzy, zaliczyłam totalny spadek motywacji i właściwie rzucałam już mój biznes twórczy w cholerę – oczyma wyobraźni widziałam się na rozmowie o pracę u niedawnego chlebodawcy. 
Dlaczego? Dla osób obeznanych z tematem nie będzie to nic nowego, uśmiechną się pewnie pod nosem nad moją rozterką i tym, że psychicznie sponiewierały mnie podstawy e-biznesu. Ale osoby myślące o założeniu sklepu internetowego może skorzystają.

Czego się dowiedziałam o funkcjonowaniu sklepu internetowego i jakie są moje rady na sam początek?

Po pierwsze: Jeśli Cię stać, to zapłać komuś za prowadzenie i optymalizację sklepu. Jeśli Cię stać, zapłać komuś za pozycjonowanie. Jeśli Cię stać, zapłać za marketing. Są agencje, które to wszystko zrobią za ciebie. 
Po drugie: Jeśli nie chcesz płacić, a twój e-biznes ma polegać na kupowaniu taniej i sprzedawaniu drożej, być może dasz radę wszystkiemu podołać samodzielnie. Oczywiście zakładając, że funkcjonujesz już w internecie, więc nie są ci obce social-media a hasło „klient FTP” również ci coś mówi. Dowiedz się tylko wszystkiego o branży zanim zaczniesz. Jeszcze raz: zanim zaczniesz. Oczywiście o Twojej branży również, musisz być ekspertem od swojego asortymentu, to jest jasne. Ale mówię o sprzedaży. Czytaj portale e-commerce, czytaj ebooki poświęcone prowadzeniu biznesu w internecie. Dowiedz się wszystkiego o optymalizacji SEO, o czytaniu analiz. Wreszcie o brandingu, identyfikacji wizualnej i strategiach marketingowych. Będzie to wymagało mnóstwo czasu i zaangażowania, na pewno więcej tej pracy będzie w pierwszych miesiącach, ale jest do zrobienia i może być fascynujące. Identyfikację wizualną radzę jednak zlecić. Mimo że mam sporą wiedzę na ten temat, w dodatku jestem plastykiem, zamierzam zamówić chociaż chociaż projekt logo.

Jak ominąć powyższe, w wypadku gdy nie chcesz zatrudniać specjalisty ani sam nie zamierzasz się nim stać?

Jeśli sam wytwarzasz produkt może ci być trudno być jednocześnie twórcą i specjalistą w branży e-commerce, przede wszystkim z powodu braku czasu. Jednak jeśli nie zrobisz tego ani Ty, ani fachowcy: odpuść sobie sklep internetowy. Zwyczajnie. Postaw może tradycyjny sklep i promuj go lokalnie.
Jak wyczytałam u Krzysztofa Bartnika w gąszczu porad świetnej strony ekomercyjnie.pl :

„Postawienie sklepu internetowego jest jak postawienie warzywniaka na środku pustyni”.

Więc jeśli myślisz o założeniu sklepu, musisz myśleć o pełnej, wielokierunkowej strategii na wiele miesięcy do przodu i zacząć ją realizować na długo zanim pokażesz swój sklep światu. Czyli albo staniesz się specjalistą od e-commerce, albo znajdziesz kogoś, kto nim będzie w twoim imieniu. Trzeciej opcji po prostu nie ma, jeśli myślisz o wygenerowaniu zamówień innych, niż przypadkowe i innych, niż u Twoich znajomych, którzy kupią u Ciebie powodowani sympatią. Ta sympatia musi pojawić się w głowach przyszłych klientów, jako element marki, której świadomość musi wcześniej zaistnieć w Twojej głowie, jako spójny plan, czyli strategia.

Co zamierzam zrobić z tą wiedzą?

Podsumujmy: jestem wytwórcą, większość czasu zajmie mi wytwarzanie dóbr o jakie chciałabym wzbogacić ludzkość. (Tak, tak, ja naprawdę wierzę w swój produkt i jego wartość, bez tego nie zabierałabym się za rozwój biznesu). Mam zajęcia z dziećmi i jestem do dyspozycji w wymiarze trudnym do przewidzenia. Mam również rodzinę, która jest wysoko w moich priorytetach, dlatego nie mogę jej pomijać w swoich działaniach. Podsumowujmy dalej: inwestować czas, czy pieniądz, czyli także pieniądz? Zainwestuję czas.
Tak, dowiedziawszy się, jak bardzo rozbudowane są poszczególne sektory, mające wpływ na powodzenie e-sklepu, trochę się zdołowałam. To mało powiedziane, przeraziłam się, a ten strach przed nowym mówił, żeby zostać na poziomie malutkiej, lokalnej firemki rodzinnej w małym mieście. Doszło jeszcze pewne rozgoryczenie, że szefujący wylepiankom mój osobisty mąż, który internetowo właściwie nie istnieje, nie zaangażuje się w pomoc w tym planie ze względów oczywistych, choć go radośnie popiera. Zatem jestem zupełnie sama i zupełnie początkująca. Stwierdziłam jednak, że mieć świadomość gdzie się jest, zdawać sobie sprawę z wielkości wyzwania i niedostatków własnej wiedzy i umiejętności, to po rozebraniu lęków na czynniki pierwsze wymarzona sytuacja startowa na takie przedsięwzięcie!

 Postanowiłam zatem, że zajmę się sama swoim e-sklepem, jego optymalizacją, stroną wizualną, ekspozycją produktów, opisem, kontaktem z klientami, promocją w internecie i poza nim. Dlaczego?

 Po pierwsze, biorąc pod uwagę konkurencję i zagrożenia, koszty są dla takiej firmy, jak moja zbyt wysokie. Oczywiście nie zakładam straty, powtarzam  – wierzę w siebie i moją ofertę – ale nie mądrze byłoby nie brać takiej ewentualności po uwagę. Kolejnym powodem jest możliwość nabycia nowych umiejętności. To jest coś, co bardzo cenię. Jeśli mam możliwość dowiedzieć się więcej, nauczyć się czegoś zupełnie nowego, doprawdy żal tego nie zrobić! To wartość dodana, której pozbawiłoby mnie zlecenie usługi. Przechodząc mozolnie każdy etap, ucząc się od praktyków i na własnych błędach, zdobędę doświadczenie, które może otworzyć mi jakąś furtkę w przyszłości i uniezależni mnie i mój sklep od osób trzecich. To nie chodzi o brak zaufania, czy coś takiego. Ale jeśli mi się uda, a uda się, jeśli utrzymam swój poziom motywacji i czasowego zaangażowania w temat na obecnym poziomie, to jest to gotowa wiedza i doświadczenie, które można realizować w kolejnych przedsięwzięciach, lub zaoferować innym potrzebującym. Jeśli nadal będziemy małą, rodzinną, lokalną firemką w małym mieście, ale trafiającą do właściwego klienta z produktami i sprzedającą je, odbębnię sukces.
Jak pewnie się domyślacie, sklep nie ruszy przed Bożym Narodzeniem, to pewne. Zwłaszcza, że asortyment istnieje póki co w postaci projektów w mojej głowie. Ale do wiosny powinien już nieśmiało prosperować.
Zapewne będę wracać do sprawy mojego e-sklepu i branży e-commerce w ogóle. Prawie na pewno dalsze części pojawią się na nowej platformie, założonej właśnie dla nowej inicjatywy. Jeśli jesteście ciekawi, jak mi idzie, bądźcie ze mną tu, lub na moim profilu fb. Dam znać, gdzie mnie szukać. A jeśli chcecie podzielić się własnymi doświadczeniami, dajcie koniecznie znać, zostawcie ślad w komentarzu. A jeśli znacie się na identyfikacji wizualnej i chcecie zaproponować mi logo, bardzo proszę o kontakt. Namiary pod banerem w odpowiedniej zakładce.

Jedna odpowiedz

  1. […] trudne, dla osoby, która nigdy tego nie robiła ale i fascynujące dla kogoś kto lubi wyzwania. Pisałam o tym tutaj (klik). Wszystko potoczyło się jednak inaczej i zleciłam postawienie sklepu komuś z zewnątrz. W […]

Zostaw Komentarz